Modlitwa
Ja bym bardzo prosił, Cię Boże, skończ już zsyłać na moją Rodzinę kolejne wyzwania. Ja już nie dźwignę. Czy sensem mojego życia jest wieczny lęk o bliskich? O ich bezpieczeństwo? Jestem słabym człowiekiem, w jesieni życia. Moje barki są zmęczone, plecy dźwigają za wiele. Sercem i rozumem nie ogarniam jaka wina sprawiła, że mój los jest jak życie galernika. Smaganego batogiem i wycieńczonego. Bez nadziei na to, że kiedyś ujrzę słońce i odetchnę pełną piersią. Panie, może bym tak z Rodziną...